22 lutego oficjalnie zakończyły się tegoroczne zimowe igrzyska olimpijskie. Ich niekwestionowanym królem został Johannes Hoesflot Klaebo, który powrócił do kraju z rekordową liczbą sześciu złotych "krążków". Mimo to ma on pewien powód, aby zazdrościć zarówno Kacprowi Tomasiakowi, jak i Władimirowi Semirunnijowi. Powodem tym jest kwestia honorarium, przyznawanego norweskim medalistom IO. Blednie ono bowiem przy sumach, jakie otrzymali "Biało-czerwoni" medaliści.