- Zdarzyło się, że w meczu z Benfiką Oskar miał stratę na własnej połowie, po której była groźna akcja Benfiki, ale Francesco Farioli nie wyglądał na człowieka, który by się tym zdenerwował. On ewidentnie bierze Polaka z całym dobrocieństwem inwentarza. Gdy w meczu z Rio Ave dośrodkował, a piłka poleciała "gdzieś w krzaki", od razu było pokazane przez realizatora oblicze trenera, który... bije brawo. Myślę, że Farioli chucha i dmucha na Oskara i wie, jak się względem niego zachować - mówi w rozmowie z Interią Marcin Gazda, komentator ligi portugalskiej w Eleven Sports.